Biblioteka szkolna

Uczennice I klasy Gimnazjum, zainicjowały akcję wspierania czytelnictwa w naszej szkole. Przez 3 godziny udostępniały wybrane pozycje księgozbioru szkolnego, zachęcając i wypożyczając wszystkim zainteresowanym. Udało się wypożyczyć 42 książki. Wkrótce kolejne akcje

Czy wiesz, która to Malala?

Renata Piątkowska
Maciej Szymanowicz (Ilustr.)

W porozumieniu z Muzeum Powstania Warszawskiego wydawnictwo Literatura stworzyło serię „Wojny dorosłych – historie dzieci”, przybliżającą tematy trudne, odnoszące się do kryzysów, wojny i cierpienia, którymi na co dzień nie dzielimy się z dzieckiem. Po sukcesie Czy wojna jest dla dziewczyn?, Wszystkie moje mamy oraz Syberyjskie przygody Chmurki, nadszedł czas na książkę Która to Malala? - wartościową historię, tym razem z pogranicza Pakistanu.

Malala to dziewczynka występująca w obronie praw dzieci. Urodzona w 1997 roku w Mingorze, od najmłodszych lat żyła w przekonaniu, że wykształcenie zapewni jej wolność. Kiedy talibowie zaczynają zamykać, a potem niszczyć szkoły, uniemożliwiając pakistańskim dziewczynkom zdobywanie wiedzy, Malala, w ramach sprzeciwu, otwiera blog, na którym opisuje swoje życie i poglądy, narażając się tym samym na atak. By ją uciszyć, w 2008 roku talibowie organizują zamach na jej życie. Dziewczynka zostaje postrzelona w głowę, na szczęście cudem przeżywa. Jak toczą się jej dalsze losy, wyjaśnia się na kartach książki…

Która to Malala? udowadnia, że lektury dla dzieci również zasługują na miano bestsellerów. Dlaczego? Po pierwsze, opowiedziana przez Renatę Piątkowską historia w trafny sposób dopasowuje się do perspektywy młodego czytelnika, który ma możliwość spojrzeć na bohaterkę swoimi oczami – oczami dziecka - i w ten sposób, w większym stopniu, zrozumieć trudną historię. Po wtóre, dużą rolę odgrywa fabuła, dotykająca w prosty i ogólny, ale nie pobieżny sposób, problemu nieprzestrzegania prawa dzieci do nauki. Ogromnym atutem jest również dostosowany do wieku najmłodszych styl. Opowieść o Malali, przepleciona wypowiedziami internautów, którym los dziewczynki nie był obojętny, a także pakistańskimi, pouczającymi opowieściami, sprawia, że książkę chce się czytać całą, bez chwili przerwy. Ponadto inspiruje do wyszukiwania kolejnych informacji zarówno o dzielnej bohaterce jak i kulturze, w jakiej się wychowywała.

Każdy temat można przedstawić z kilku stron. Próba wniknięcia w perspektywę dziecka jest jednym z trudniejszych zadań, ale wydawnictwo Literatura kolejny raz spisało się znakomicie. W profesjonalny sposób przybliża trudną tematykę, uwrażliwiając dzieci na los drugiego człowieka. Oddające treść ilustracje i świeże spojrzenie na literaturę dziecięcą z pewnością zachęcają również do sięgnięcia po inne pozycje serii.


(nie)Typowa Francuzka Szpieg, który lubił szkolne obiady

Pamela Butchart

Lubicie szkolne obiady? Tym, którzy mają to szczęście, że ciepłe posiłki jadają jedynie w domu wyjaśniam: szkolne obiady to nic przyjemnego, przynajmniej dla Mai, jej przyjaciół i całej reszty pewnej szkockiej podstawówki. Szczególnym postrachem jest serwowana przez stołówkę, a znienawidzona przez wszystkich zapiekanka mięsna.

Możecie sobie wyobrazić zdziwienie czwórki przyjaciół na widok uśmiechniętej twarzy ich nowej francuskiej koleżanki, która zjada podwójną porcję i w dodatku idzie po dokładkę? Tego dla Mai, Marysi, Zosi i Franka jest już zdecydowanie za wiele. W głowach i sercach dzieci zapada wyrok: Matylda jest szpiegiem.

Trudno odmówić autorce książki Pameli Butchart poczucia humoru. Ciężko nie docenić lekkiej w odbiorze, okraszonej dziecięcym spojrzeniem na świat formy publikacji. Chcę wierzyć i wierzę, że chodzi tu jednak o coś więcej. Myślenie stereotypami, wyobrażenia i oczekiwania rodzą zazwyczaj rozczarowania, których nie brak i tym razem. Dziecięca wyobraźnia Mai generuje portret wymarzonej przyjaciółki z Paryża, który w zetknięciu z rzeczywistością okazuje się zupełnie mylny. Zarówno wygląd Matyldy jak i jej upodobania i sposób bycia burzą idealną wizję dziewczynki, utrudniając jej zawarcie nowej przyjaźni.

Książka uczy otwartości na innych ludzi, wrażliwości i ostrożności w ocenianiu sytuacji, zdarzeń i ich uczestników. Lekcja, która przyda się nie tylko dzieciom, ale również, a może przede wszystkim, nam – dorosłym.


Przygody nudzimisiów

Rafał Klimczak
Agnieszka Kłos-Milewska (Ilustr.)

Gdyby jacyś rodzice szukali pouczającej, a przy tym uroczej książeczki dla swoich pociech, to śmiało mogą sięgnąć po „Przygody Nudzimisiów”. Wszelkie wątpliwości rozwiewają już same ilustracje Agnieszki Kłos – Milewskiej, która nadała bohaterom kształty przemiłych stworków o dużych uszach. Dalej jest jeszcze lepiej. Nudzimisie same się przedstawiają: „Jesteśmy nudzimisiami i odnudzamy dzieci” (gdy maluchy nie wiedzą czym się zająć), a następnie opisują poprzednie swoje przygody m.in. o przedszkolu Szymka, dzięki któremu pojawiły się na świecie, czy o krainie, w której mieszkają, gdzie na drzewach rosną lizaki, na krzewach chipsy , a w strumyku płynie lemoniada. Obecne wydanie jest już ósmą odsłoną i składa się z czterech rozdziałów: Słomiany zapał, Instrukcja obsługi, Jeśli wejdziesz między wrony…, Prawdziwe bogactwo oraz dodatku Niezwykłe niezwykłości, czyli słowniczek krainy nudzimisiów (gdzie można rozszyfrować pojęcia takie jak: cudak, Dolina Nieustającej Radości, czy Karuzelowe jajka niespodzianki).

W pierwszym rozdziale nudzimisie pomagają chłopcu Ludwiczkowi, któremu brak wytrwałości. Szybko traci zainteresowanie i fotografią, i grą na akordeonie, i obserwacją nieba. Nudzimisie uczą go gry w szachy; krok po kroku (co jest ciekawym doświadczeniem także dla czytelnika. I tego potrafiącego grać, i tego, który ma dopiero taki zamiar). Ciekawym zabiegiem zastosowanym przez autora i podnoszącym wartość dydaktyczną książeczki są maksymy i ważniejsze zwroty wyróżnione innym kolorem czcionki. W rozdziale tym mamy zatem podkreślone frazy: „śniadanie jest najważniejszym posiłkiem dnia”, czy „nie wolno zbyt szybko rezygnować” oraz zwroty tj. nowe wyzwania, nauka i praca, cierpliwość i wytrwałość.

Rozdział drugi opisuje wynalazek nudzimisia Czarusia – wytwornicę chmur, która potrafi barwić obłoczki i nadawać im zapach (np. ciemnoróżowe o zapachu malinowym, zielone o zapachu jabłuszka), a co więcej – działa na energię słoneczną. Fakt, iż Hubek nie zastosował się do instrukcji obsługi i wymieszał jednocześnie wszystkie płyny, stał się pretekstem do zorganizowania szkolenia z bezpieczeństwa obsługiwania różnych urządzeń oraz właściwego zachowania podczas zabawy i pracy. Dzieci, za sprawą wypadku nudzimisiów, mają okazję nauczyć się, że wszelkie przepisy to bardzo ważne i pożyteczne kwestie.

W rozdziale trzecim znajdujemy kolejny aktualny współcześnie problem. Bo rzeczywiście problemem można nazwać nowoczesne zabawki, co do których autor nie ukrywa swojego negatywnego stanowiska, podkreślając jednak (za sprawą mądrości nudzimisiów), że tolerancja jest kluczem do rozwiązywania wszelkich konfliktów. Nauki i rady płynące z tego rozdziału: „wyśmiewanie się z kogoś to najgorsze, co można zrobić”, „każda moda ma swój koniec i przychodzi czas … na kolejną”, „wyrażaj odważnie swoje zdanie, ale i nie krytykuj koleżanek za to, że mają inny gust”. A rzecz dotyczy lalek – upiorów z wyłupiastymi oczami, wystającymi zębami i szponami. Brrrr… Wampirki kontra tradycyjne lalki. Punkt wyjścia dla rodziców / nauczycieli do dyskusji nad wartością jednych i drugich.

Rozdział czwarty to kolejna „perełka” uwrażliwiająca dzieci na problemy współczesnego świata i lekcja empatii. Tym razem nudzimisie pomagają bogatemu, rozkapryszonemu chłopcu, który wszystko przelicza na pieniądze, bo „kasy nigdy nie jest za dużo” zrozumieć, że „prawdziwym bogactwem są nie pieniądze lecz przyjaciele”. Aby zrealizować plan „naprawy” Aldebard przenosi się na plantację kakao, gdzie dzieci pracują jak dorośli, śpią na ziemi, mieszkają w kartonach i nie mają zabawek. Smutne… i jakie prawdziwe.

„Przygody nudzimisiów” to bardzo pozytywny przykład, niemal wzorcowy, gdy wartość ludyczna łączy się płynnie z treściami edukacyjnymi. Wielki plus dla autora, że potrafił, niemal jak w biblijnych przypowieściach, nadać głębszy sens pozornie błahym przygodom uroczych stworków.

POLECAM!
Opiekun biblioteki szkolnej:
Dorota Tapałaj

Uczniowie z klasy 1a 17 lutego oficjalnie zostali przyjęci w poczet czytelników biblioteki szkolnej. Podczas uroczystej lekcji zapoznali się z regulaminem obowiązującym w bibliotece, ustalili wspólnie z nauczycielem bibliotekarzem czego nie wolno książkom robić i dowiedzieli się co jeszcze oprócz wypożyczania książek można robić w bibliotece. Głównym celem uroczystości było zachęcenie najmłodszych uczniów do korzystania z biblioteki szkolnej, wypożyczania książek oraz nieustannego rozwijania umiejętności czytania. Na zakończenie zajęć każdy nowy czytelnik wybrał sobie i wypożyczył pierwszą książkę

„NASZA BIBLIOTEKA NA CIEBIE CZEKA - WEJDŹ! - NIE OMIJAJ JEJ Z DALEKA” – pod takim hasłem odbyły się zajęcia biblioteczne na temat „Zimowi detektywi”.

Literatura detektywistyczna dla dzieci i młodzieży od lat cieszy się niesłabnącą popularnością. Książki Grzegorza Kasdepke z serii „Detektyw Pozytywka”, seria Agnieszki Stelmaszyk „Biuro Śledcze Tomuś Orkiszek i Partnerzy”, „Szpieg, który lubił szkolne Obiady” Pameli Putchart,”Bery, gangster i góra kłopotów” Małgorzaty Strękowskiej - Zaremba posłużyły jako inspiracja do zorganizowania zajęć pod hasłem „Zimowi detektywi”.

W dniu 15 lutego2017 roku odbyło się spotkanie w bibliotece szkolnej, podczas którego uczniowie poznali literackich detektywów. Szczególną sympatią młodzi czytelnicy obdarzyli Detektywa Pozytywkę właściciela Agencji Detektywistycznej Różowe Okulary. Chętnie poznali nowe niesamowite zagadki, z którymi zmierzał się Detektyw Pozytywka. Podążając tropem sympatycznego detektywa starali się owe zagadki rozwiązywać, idąc w kierunku logicznego myślenia i wyciągania wniosków. Rozwijaniu umiejętności tropienia przestępców i zbierania dowodów służyły także różnorodne gry i zabawy połączone z rozwiązywaniem zagadek i łamigłówek „mądrej główki”.

Spotkanie upłynęło w pełnym tajemnic i zagadek kryminalnych klimacie. Uczestnicy jednogłośnie stwierdzili, że „zabawa była udana”, a zdobyte w trakcie zajęć doświadczenia na pewno im się przydadzą, choćby w przypadku, gdy w czasie roku szkolnego zaginie im drugie śniadanie, albo w tajemniczy sposób zniknie z zeszytu praca domowa.